Nie wszystkie podróże są takie, że muszą być dokładnie i skrupulatnie zaplanowane, bo najlepsze są właśnie te, kiedy czasami nie do końca wiemy, gdzie i na jak długo chcemy jechać. Po samotnej wyprawie Tobiasza na Triumphie po USA wiadomo było jedno – na tym krótkim epizodzie z pewnością nie może się to zakończyć. Brytyjski producent postanowił go teraz zaskoczyć jeszcze bardziej i do samego końca nie chciał mu powiedzieć, gdzie poleci i jakim motocyklem będzie jeździł. Ahoj przygodo!
Więc zdecydowana większość z was zazwyczaj długie zimowe wieczory spędza, planując wyjazdy w nadchodzącym sezonie. Dokładnie skupiamy się zarówno na tym, gdzie pojedziemy, jakie punkty zobaczymy, ile nas to będzie kosztowało, a także przygotowujemy swoje motocykle, przeprowadzając duży serwis. W naszym przypadku nie zawsze tak skrupulatnie zaplanowane wyprawy się jednak sprawdzają. Czasami wolimy zostawić nieco luzu, aby to właśnie świat i otaczająca nas rzeczywistość samodzielnie kształtowała każdy kolejny dzień. Triumph doskonale o tym wiedział i wpadł na pomysł, aby Tobiasza, znanego również jako Wons, wysłać w miejsce odległe i dać mu motocykl nietuzinkowy. Co więcej, ten kompletnie o niczym nie wiedział, a o swojej destynacji poinformowany został, odbierając przesyłkę z paczkomatu. Odwrotu już nie było – później był tylko bilet lotniczy oraz podróż na lotnisko. Pierwsze zaskoczenie pojawiło się tuż po wylądowaniu, kiedy okazało się, że destynacją nie będą ponownie Stany Zjednoczone i miejscowość San Jose w Kalifornii, a San José w Kostaryce.
Podjęcie decyzji o takim spontanicznym wyjeździe w nieznane nie jest zbyt trudne – trzeba tylko oczywiście porozmawiać z żoną i uzyskać jej aprobatę. Chociaż dla niektórych jest to bardzo często kwestia nie do przeskoczenia, to na szczęście druga połówka Tobiasza zdążyła się już przyzwyczaić do ciągłych wyjazdów, które bardzo często określane są mianem dziwnych. Zdecydowanie trudniejszym zadaniem było jednak odpowiednie spakowanie się. Przecież do samego końca Wons nie tylko nie wiedział, gdzie pojedzie i jaka na miejscu będzie pogoda, ale także jakim motocyklem będzie podróżował.
Tym oto sposobem Tobiasz znalazł się na drugim końcu świata, czyli w Kostaryce. Tam udał się do salonu motocykli marki Triumph, aby odebrać egzemplarz, którym będzie zwiedzał ten piękny kraj w Ameryce Środkowej przez następne dni. Ci, którzy są jednak na bieżąco z wyprawami ekipy Jednoślad.pl, doskonale wiedzą, że nie są to standardowe i proste wyjazdy, a bardzo często odbywają się one w wymagającym terenie i przepełnione są najróżniejszymi historiami. A pierwszym zdziwieniem był fakt, że egzemplarz Scramblera 400 X ma przejechane zaledwie 2 km.
Najważniejsze informacje:
- Jedzie na wyprawę motocyklową – nie wie dokąd, na jaki kontynent i jakim motocyklem będzie jechał.
- Wons ponownie w podróży. Tym razem Triumph postanowił mu nie mówić kompletnie nic.
- Myślał, że ląduje w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie jest kilka tysięcy kilometrów dalej.
Koniecznie obejrzyj:
Triumph Scrambler 400X – brytyjsko-indyjski duet dla posiadaczy prawa jazdy A2
Segment motocykli o pojemności około 400 centymetrów sześciennych stale rośnie w siłę, więc nikogo nie powinien dziwić fakt, że do tej batalii dołączył również Triumph, który na początku 2024 r. zaprezentował dwóch reprezentantów tej klasy – Speeda 400 i Scramblera 400X. Chociaż oba posiadają tę samą jednostkę napędową, to w rzeczywistości łączy je tyle samo, co dzieli, bo ich charakter diametralnie się różni. I nie tylko na tym poprzestali inżynierowie brytyjskiego producenta.
Już na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że Scrambler 400 X jest przedłużeniem linii legendarnych brytyjskich scramblerów. Wygląda bojowo i już na papierze zaskakuje dużą zdolnością terenową. Chociaż oba motocykle posiadają tę samą jednostkę napędową i zbudowane są na tej samej stalowej, rurowej ramie, to przede wszystkim różnią się kątem główki ramy. Wszystko po to, aby zmieścić większe koło oparte na zawieszeniu o większym skoku. Dzięki temu rozstaw osi zwiększył się do 1418 mm względem 1377 mm w Speed 400. Co więcej, Scrambler 400 X posiada również łańcuch dłuższy o dwa ogniwa oraz o jeden ząb większą zębatkę zdawczą. Sama pozycja jest bardziej wyprostowana za sprawą wyżej umiejscowionej i szerszej kierownicy, dzięki czemu zarówno pod kątem pozycji, wysokości siedziska, jak i kąta ugięcia kolan, wygodnie będą mogły podróżować tym motocyklem osoby mające więcej niż 185 cm wzrostu.

40 KM i 37,5 Nm. Jednocylindrowy silnik Triumpha Scrambler 400X daje radę nawet podczas wymagających podróży
Sama jednostka napędowa została zaprojektowana od nowa. To jednocylindrowiec o pojemności 398 cm³, który generuje moc 40 KM i maksymalny moment obrotowy na poziomie 37,5 Nm. Niech jednak nie zwiodą was osiągi na papierze, bo w rzeczywistości Scrambler 400X jedzie bardzo żwawo i sprawdza się nie tylko na długich autostradowych przelotach, ale także po zjechaniu w nieco bardziej wymagający teren. Zresztą oba te modele zdążyły już udowodnić swoją uniwersalność i dzielność wyprawową podczas naszego ubiegłorocznego wyjazdu w Alpy. Istotna jest natomiast wysoka kultura pracy i niewielkie spalanie – przy bardziej dynamicznej jeździe zużycie paliwa nie przekroczy 4 l na 100 km, a jadąc znacznie spokojniej, bez żadnego problemu spadnie poniżej 3,5 l.

Samo zawieszenie również zostało zestrojone bardziej uniwersalnie. Nie oznacza to jednak, że jest na tyle miękkie i terenowe, że podczas jazdy po krętych i szybkich winklach będzie bujać jak na statku. Inżynierowie znaleźli bardzo sensowny kompromis, z delikatnym podkreśleniem, że w terenie nie będzie zawodu – przednie i tylne zawieszenie ma skok 150 mm, co jest absolutnie wystarczające, aby bez stresu zjechać z asfaltu.
Nieco więcej elektroniki. Jakie wyposażenie ma Scrambler 400X?
W przypadku motocykli tej klasy główną zachętą jest przede wszystkim cena, ale o niej za chwilę. Lista standardowego wyposażenia Scramblera 400X zaskakuje – znajdziemy w nim oświetlenie w technologii Full LED ze światłami do jazdy dziennej, zegar wyposażony w analogowy wskaźnik prędkości oraz wyświetlacz LCD. Oczywiście na pokładzie jest również system ABS, który można bardzo łatwo wyłączyć, a sam motocykl fabrycznie przygotowany jest do montażu podgrzewanych manetek. Dodatkowo, jeżeli chcemy nieco bardziej spersonalizować swój egzemplarz, możemy wybierać spośród ponad 25 dedykowanych akcesoriów.

Ile kosztuje Triumph Scrambler 400X?
Warto wspomnieć, że oba modele powstają w fabryce indyjskiej marki Bajaj Auto w mieście Pune. Co więcej, dokładnie ten sam zakład opuszczają także motocykle KTM czy Husqvarna, a sam Bajaj nie jest przypadkowym graczem na rynku. Co do jakości wykonania, materiałów użytych do produkcji i spasowania – nie ma się do czego przyczepić. Jest po prostu bardzo dobrze, tym bardziej że mówimy o motocyklach przystępnych cenowo.
Jeśli już jesteśmy przy cenie, to czas na najważniejsze – Scrambler 400X oraz Speed 400 nie tylko cieszą się sporym zainteresowaniem na rynku za sprawą lekkości prowadzenia, żwawej jednostki napędowej i świetnego wyglądu, ale także właśnie ceny. Scrambler 400X dostępny jest w czterech kolorach – Matt Khaki Green/Fusion White, Baja Orange and Aluminium, Carnival Red/Phantom Black oraz Phantom Black/Silver Ice. Za ten motocykl trzeba zapłacić od 30 900 zł.

Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






